- No, tak jakoś wyszło- powiedział Diego, po czym uśmiechnął się głupkowato. Wywróciłam oczami. Nastała cisza, może nawet nieco niezręczna?
- E... To... Może pójdziemy zapolować czy coś? I tak nie mam co robić...- powiedziałam w końcu.
Basior przystał na to i razem udaliśmy się w kierunku Północnego lasu. Szliśmy wydeptaną przez leśne zwierzęta ścieżką. Po chwili Diego odezwał się.
- To co jemy?- spytał.
- Nie wiem. To, co się trafi...
- Kilka metrów dalej rosną całkiem smaczne jagody...- zaczął myśleć na głos basior. Zaśmiałam się pod nosem.
< Diego? xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz